Sukcesja w firmie rodzinnej często bywa postrzegana jako proces formalny oparty na prawie, strukturze właścicielskiej, umowach i planach strategicznych. W świadomości wielu właścicieli dominują takie pojęcia jak władza, kontrola, odpowiedzialność czy podział udziałów. Tymczasem z perspektywy funkcjonowania rodziny jako systemu, sukcesja jest czymś znacznie głębszym, gdyż dotyczy nie tylko samego biznesu, ale przede wszystkim relacji, tożsamości, wartości oraz emocji.
W tym właśnie miejscu pojawia się rola mamy, która jest często niedoceniana, czasem wręcz pomijana, ale w rzeczywistości niezwykle istotna. Sukcesja nie zaczyna się od bilansów i strategii. Zaczyna się od rozmów, emocji, napięć i milczenia. A mama, nawet jeśli nie zasiada w zarządzie, jest tam obecna.
Obecność bez formalnej funkcji
W wielu firmach rodzinnych mama nie pełni żadnej oficjalnej funkcji. Nie podpisuje dokumentów, nie uczestniczy w spotkaniach zarządu, nie analizuje wyników finansowych. Często wybiera pozostanie z boku, z własnego wyboru lub z przyzwyczajenia. Ale to nie znaczy, że jej nie ma.
Mama jest w tle codziennych rozmów, w emocjonalnym kontekście każdej decyzji, w atmosferze domu, w której dorastały dzieci sukcesorzy. To ona zna rodzinę najlepiej, widzi więcej niż to, co widać w tabelkach. Czuje, gdy dziecko się boi. Słyszy w głosie córki niepewność, której nie zauważa nawet ojciec. Rozumie emocje, nawet jeśli nie potrafi ich nazwać.
W sukcesji chodzi o ludzi, nie tylko o procesy. A jeśli tak, to rola mamy staje się niezwykle ważna jako osoby, która potrafi stworzyć przestrzeń do rozmowy, zadbać o klimat emocjonalny, oswoić lęk przed zmianą.
Most pomiędzy pokoleniami
Kiedy przychodzi moment przekazania firmy, najczęściej najtrudniejsza jest nie sama decyzja o sukcesji, ale przejście przez nią w sposób, który nie rozbije rodziny. Ojciec, jako założyciel firmy, najczęściej koncentruje się na strukturach, chce jasno ustalić podział ról, przekazać udziały, przygotować sukcesora. Z kolei dzieci często mierzą się z oczekiwaniami, które są wypowiedziane między wierszami: „Chcę, żebyś przejął firmę, ale po swojemu. Ale tak, jak ja bym to zrobił”.
W tej sytuacji mama pełni rolę łącznika. Potrafi porozmawiać z ojcem w sposób, który obniża napięcie. Umie wysłuchać dzieci bez oceny. Wyczuwa moment, kiedy emocje zaczynają przysłaniać rozsądek. Jej obecność daje rodzinie poczucie bezpieczeństwa nie dlatego, że ma rozwiązania, ale dlatego, że potrafi stworzyć warunki do ich znalezienia.
Bez niej rozmowa często zamienia się w próbę sił. Z nią staje się procesem dojrzewania do zmiany.
Kobieca intuicja i empatia – narzędzia niewidoczne, ale niezbędne
W męskim świecie firmowych negocjacji często brakuje przestrzeni na emocje. Dominują liczby, decyzje, działanie. Tymczasem sukcesja to proces emocjonalny – związany z utratą roli, redefinicją tożsamości, lękiem przed przyszłością. Tu nie wystarczą arkusze kalkulacyjne. Potrzebna jest obecność kogoś, kto nie boi się rozmawiać o emocjach, kto potrafi je przyjąć, nie oceniając.
Mama wnosi do sukcesji właśnie tę jakość. Nie musi być psychologiem ani strategiem. Wystarczy, że słucha. Że potrafi zapytać: „Co czujesz, kiedy ojciec mówi, że to twoja kolej?” albo: „Czy jesteś gotowy na to, żeby przejąć firmę, czy czujesz, że musisz?”. Czasem jej obecność polega po prostu na tym, że jest. Siedzi przy stole, robi kawę, mówi: „Nie musicie podejmować decyzji teraz”.
To gesty, które nie mieszczą się w formalnym modelu sukcesji, ale właśnie one często ratują rodzinę przed rozłamem.
Mądra mama nie narzuca – wspiera i towarzyszy
Jedną z największych zalet mamy w procesie sukcesji jest jej zdolność do towarzyszenia bez narzucania. Ojciec często w dobrej wierze bywa stanowczy: „Musisz przejąć firmę”, „Nie ma innego wyjścia”. Mama pyta: „Czy tego chcesz?”. I to pytanie potrafi uruchomić lawinę ważnych decyzji.
Mądra mama nie forsuje rozwiązań. Zamiast dawać odpowiedzi, stwarza przestrzeń na zadawanie pytań. Wie, że jej syn może być świetnym liderem, ale tylko jeśli sam do tej roli dojrzeje. Widzi, że córka ma ogromny potencjał, ale nie będzie z niego korzystać, jeśli nie poczuje się akceptowana. Jej wsparcie nie polega na prowadzeniu, ale na obecności.
To niezwykle ważna cecha zwłaszcza w sytuacjach, gdy sukcesja budzi silne emocje, a relacje między członkami rodziny są napięte. Mama jest wtedy jak emocjonalny stabilizator – nie wygasza konfliktów siłą, ale pomaga im nie eksplodować.
Sukcesja bez mamy?
W firmach, w których mama nie zostaje włączona do procesu sukcesji, często brakuje właśnie tego emocjonalnego balansu. Spotkania koncentrują się na strukturze właścicielskiej, porządkowaniu udziałów, planach strategicznych. Emocje są ignorowane, ponieważ „nie na miejscu”, „zaburzają proces”, „opóźniają decyzje”.
Tymczasem to właśnie emocje są głównym czynnikiem ryzyka. To one wybuchają nagle przy kolacji wigilijnej, na urodzinach, w trakcie rozmowy telefonicznej, kiedy któryś z członków rodziny poczuje się pominięty, niedoceniony, niezrozumiany. I wtedy żadne ustalenia prawne nie mają znaczenia. Firma traci spójność, a rodzina relacje.
Obecność mamy nie daje gwarancji bezkonfliktowej sukcesji, ale znacząco zmniejsza ryzyko jej niepowodzenia. Wnosi do procesu to, czego nie da się spisać w kontrakcie, czyli zrozumienie, wrażliwość, empatię, czasem tylko spojrzenie lub milczenie, które więcej znaczy niż słowa.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat różnych aspektów sukcesji, wejdź na stronę: familybusiness.ibrpolska.pl
Zrozumieć sukcesję jako proces emocjonalnego dojrzewania
Sukcesja to nie tylko przekazanie firmy to również moment głębokiego przekształcenia tożsamości. Ojciec musi po raz pierwszy poczuć, że może oddać odpowiedzialność. Potomstwo, że jest gotowe ją przyjąć. To wymaga czasu, odwagi i emocjonalnej pracy. I to właśnie mama najczęściej widzi, kiedy ten moment nadchodzi.
Rozumie, że sukcesja nie może być wymuszona. Że nie ma sensu wciskać dzieci w rolę, której nie chcą. Ale też wie, kiedy trzeba dodać odwagi. Jej perspektywa jest inna, ale dzięki temu niezastąpiona. Widzi proces tam, gdzie inni widzą jedynie zadanie do wykonania.
Sukcesja z mamą
Rola mamy w procesie sukcesji nie mieści się w klasycznych modelach zarządzania. Nie znajdziemy jej w schematach organizacyjnych, nie da się jej wpisać w procedury. A jednak jej brak może zaważyć na wszystkim.
Mama jest sercem sukcesji – cichym, ale obecnym. Nie musi znać się na biznesie. Wystarczy, że zna ludzi. Bez niej sukcesja łatwo staje się zimną transakcją. Z nią może być procesem rozwojowym, który wzmacnia firmę i rodzinę jednocześnie.




