Tradycja nie do wytłumaczenia

Tradycja nie do wytłumaczenia

Dawniejsza medycyna wzbudza w nas niekiedy niedowierzanie, czasem śmiech. Wsadzenie dziecka na trzy zdrowaśki do pieca budzi zgrozę, a jednak jeszcze dzisiaj mamy do czynienia z powszechnym obyczajem obrzezania kobiet. Nie u nas oczywiście, ale jakie to ma znaczenie. Nie jest to proceder odosobniony, ani też rzadki. Miliony kobiet cierpią z powodu ciemnoty. Sam wygląd takich uszkodzonych narządów musi być okropny, a przecież nie o wygląd tu chodzi. Tępa żyletka Czu kawałek szkła to nie są narzędzia chirurgiczne, stara prosta kobieta nie jest lekarzem, a sam zabieg nie ma żadnego uzasadnienia. Właściwie trudno się nawet przyznać kobiecie do obrzezania, to bardzo intymna sfera. Późniejsze współżycie musi być koszmarem, począwszy od pierwszego zbliżenia, które przecież dla większości kobiet i tak nie jest szczytem uniesienia. Nie wiem, czy po takim doświadczeniu można jeszcze żyć normalnie. Zapewne ten szczególny zabieg pozostawia traumę na całe życie. Ciekawe czym kierują się kobiety, które same to przeżyły, robiąc taką samą krzywdę innym młodym kobietom. Trudno to sobie nawet wyobrazić. Co ciekawe, rodziny imigrantów potrafią zebrać odpowiednią kwotę, wcale niemałą jak na ich możliwości, żeby wysłać dziewczynkę w celu obrzezania w rodzinne strony. Niejedno dziecko czegoś takiego nie przeżyje. Jest to zabieg nad wyraz okrutny. Byle jakie zszycie rany potęguje jeszcze prawdopodobieństwo infekcji.